niedziela, 2 czerwca 2019

Mój sen powrotu...

   Po niespełna dwóch latach od nieudanej próby przejechania rowerem Canning Stock Route wracam na szlak! Jutro, 3 czerwca wylatuję do Australii by raz jeszcze zmierzyć się z pustyniami, brakiem wody, niedostatkiem jedzenia, ale przede wszystkim z samym sobą, ze swoimi słabościami. Druga próba. Pewno ostatnia. Wielu moim poprzednikom udawało się właśnie za drugim razem. Ale nie sukces jest moim nadrzędnym celem. Przede wszystkim chcę tam wrócić. Raz jeszcze znaleźć się sam w tym nieprzyjaznym, suchym, gorącym i pustym kawałku świata.

   Kto z Was chce, może mnie SMS-owo wesprzeć dobrym słowem. Jak to zrobić napisałem tutaj

Do przeczytania po powrocie!

4 komentarze:

  1. Trzymam kciuki na pomyslnosc,bede sledzila twoj przejazd,serdecznosci,Wladka

    OdpowiedzUsuń
  2. Marcin ten twoj sen musi sie sprawdzic , bo ne bedziesz mial spokoju ducha . Bede z toba bede cie sledzila . Bedzie dobrze usciski Kry i Giorgio <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Marcin bedzie dobrze , musi byc dobrze ja w ciebie wierze buska Kry i Giorgio

    OdpowiedzUsuń
  4. It was very nice to meet you egg getting your second Canning Stock Route ride. As we just completed ours, I have great respect for you to try and try again. I wish you every success and a safe completion. If you need assistance or a place to recover before your home journey, please contact Will and Jenny at wiljensadventures.blog . Outs positive thoughts are with you.

    OdpowiedzUsuń